Michał Kurc AFRP is a creative photographer  Fellow of the Polish Republic's Photoclub.

 

 

Z archiwum WF

- przeczytane zapamiętane

 

"Plamy błękitu" nr 1/97

Wernisaże w "Galerii Podróżnika" nr 4/98
Warszawskie Muzeum Fotografii nr 4/98

Gratulacje dla członków Fotoklubu RP nr 4/98
Spotkania z fotografią nr 5/98
Węgrowski Klub Fotograficzny nr 6/98
 

O grupach twórczych. nr 2/99

I Walny Zjazd Fotoklubu RP nr 2/2000 

Paryski Miesiąc Fotografii nr 2/2000
Pamięci Andrzeja Voellnagla nr 3/2000

Wspomnienia ... nr 3/2000 
"Stodoła 2000 - Plamy błękitu" w Przasnyszu nr 3/2000
Pytanie przełomu wieków nr 3/2000
"Podlaski Przełom Bugu" nr 3/2000 (Łazienki Królewskie)

 


Wiadomości Fotograficzne 1/97 (pierwszy numer)

 

Wystawa problemowa
Plamy błękitu

"Plamy błękitu" to tytuł zestawu fotografii prezentowanej w maju br. na wystawie w Galerii "Styk" w Warszawie, a następnie na Polach Mokotowskich z okazji "Dni Ziemi". Autorami prac są: Mieczysław Cybulski i Grażyna Sosenko z Fotoklubu RP. Jest to fotografia przetworzona. Deformacja obrazu fotograficznego oraz montaż spotęgowały problem ekologiczny jakim jest zatruwanie powietrza. Pracami zainteresowało się Ministerstwo Ochrony Środowiska, a do ekspozycji zaprosiło kilka instytucji w kraju. Fotografie zestawu powstały bez użycia nowoczesnych technik obróbki. Mieczysław Cybulski już w początkach lat 70 przetwarzał barwne fotografie, które znane były nie tylko z wystawa również z publikowania w prasie. W tamtych latach przetworzone fotografie były zjawiskiem niecodziennym. Autor nazywał swoją technikę "barwografią", a jego tego typu pierwsza wystawa zatytułowana była "BARWOGRAFIA I" a następnie "BARWOGRAFIA II" i dalsze. 



Autor Mieczysław Cybulski na tle wystawy "Plamy błękitu" 
fot. P. Dubicki
Wystawa "Plamy błękitu" są to fotografie przetłoczone na płótno i eksponowane w plenerze, zawieszone na linie. Stanowi interesującą ekspozycję o bogatej wieloznacznej treści, zmuszającej do refleksji, do zastanowienia się nad problemem i zagrożeniem jakim jest zatruwanie powietrza. 

T. Bukowiecki 

 


Wiadomości Fotograficzne 4/98 

 

Wernisaże w "Galerii Podróżnika" 
(fragment)
W "Galerii Podróżnika " w Ośrodku Kultury Ochoty w Warszawie 13 marca w piątek bieżącego roku - w brew przesądom - odbył się udany wernisaż wystawy fotograficznej Małgorzaty Dołowskiej zatytułowanej "Barwy lamusa". 

 

 

Prace zaprezentowane przez autorkę kreowały przedmioty (z jej lamusa), które ulegają zapomnieniu. Wybranie fragmentu często o znaczeniu wieloznacznym było jej świadomym działaniem. Autorka udowodniła nam, że przedmioty niechciane, zapomniane, wyrzucone do lamusa posiadają jednak w swej strukturze wartości, dające twórcy nie tylko natchnienie ale lepsze poznanie materii i śladów przemijania. 
Styl fotografowania jaki stosuje autorka odbiega zasadniczo od dotychczas stosowanych sposobów obrazowania w fotografii, gdyż obrazy pokazuje nam w bardzo dużym zbliżeniu (stosuje technikę makrofotografii), co wpływa na szersze poznawanie przedmiotów. Wrażliwość autorki ma swoje odbicie w sposobie komponowania obrazu estetycznego, jak również ciekawego plastycznie. Światło jest ważnym elementem kompozycji. 
Niczego nie zmienia tylko dokonuje wyboru. Jej sposób patrzenia i odczuwania świata jest wyjątkowy, przemyślany i bardzo osobisty. 
Małgorzata Dołowska ma za sobą dziesięcioletni staż twórczy. Miała wystawy indywidualne i brała udział w wielu wystawach w kraju i za granicą. W 1989 ukończyła Studium Form Fotograficznych, a w 1993 r. Wyższe Studium Fotografii. Znana jest ze swej działalności organizacyjnej w Fundacji "Fotografia dla Przyszłości" i w Fotoklubie Rzeczypospolitej Polskiej. Jest inicjatorem plenerów i warsztatów fotograficznych. Prowadzi w Warszawie Studium Form Fotograficznych dla młodzieży pragnącej pogłębiać wiedzę z dziedziny fotografii. Interesuje się zagadnieniami związanymi z promowaniem uzdolnionej młodzieży zajmującej się twórczo fotografią. 

Mieczysław Cybulski zdfp

 


Wiadomości Fotograficzne 4/98

 

Warszawskie Muzeum Fotografii 
Przez okres ponad pięćdziesiąt lat Jan Mierzanowski zdfp - kolekcjonował aparaty i sprzęt fotograficzny. Jak wynika z katalogu w kolekcji znajduje się ponad 1315 sztuk różnego sprzętu oraz wydawnictwa i fotografii. Najstarsze aparaty fotograficzne pochodzą z roku 1890 i są cennym zabytkiem. 
W 75 rocznicę urodzin przekazał zbiory Fundacji "Fotografia dla Przyszłości" w Warszawie, ustanawiając kustoszem Małgorzatę K. Dołowską. Czynione są starania aby w stolicy powstało muzeum sztuki i techniki fotograficznej. Nie wiemy, kiedy dojdzie do realizacji, jeżeli Jan Mierzanowski przez półwiecze czynił starania bez wyników pozytywnych, chociaż obiecywano wiele, nam też. Może w nowej rzeczywistości staraniem Fundacji dojdzie do otwarcia Warszawskiego Muzeum Fotografii i spełnią się marzenia Jana - nestora kolekcjonerów. 
Dobrze, że wielu zbieraczy dawnych fotografii i aparatów chronią spuściznę pokoleń przed zniszczeniem. Są to cenne ślady przeszłości. Fundacja "FdP' gromadzi i przyjmuje dalsze darowizny na cele muzealne, powiększając w ten sposób zbiory Jana Mierzanowskiego dla przewidywanego muzeum. 
Wybrane zestawy dawnych aparatów fotograficznych prezentowane były na różnych imprezach okolicznościowych przez Fundację. Ekspozycje cieszą się zainteresowaniem wielu ludzi. Największe zainteresowanie przejawia młodzież, oglądając aparaty fotograficzne, zapoznaje się rozwojem myśli konstrukcyjnej. Są to wartościowe informacje z historii. 

Podajemy adres Fundacji: "Fotografia dla Przyszłości" ul, Grójecka 75, 02-094 Warszawa. 

(Leo) 

 


Wiadomości Fotograficzne 4/98 

 

Gratulacje dla członków Fotoklubu RP
Kapituła Fotoklubu Rzeczypospolitej Polskiej Stowarzyszenie Twórców uchwałą jednogłośnie podjętą nadała godność członka honorowego - "Zasłużony dla Fotografii Polskiej" następującym osobom: 
l. Zbigniew Grzegorski -Poznań -Redaktor Naczelny "Zeszyty fotograficzne" 
2. Marian Rumin -Kielce -Dyrektor Biura Wystaw Artystycznych 
3. Feliks Zwierzchowski -Warszawa -Art. fotografik, opiekun biblioteki fotograficznej, PI. Zamkowy 8 w Warszawie. 
4. Jan Weselik -Warszawa -Art. fotografik, działacz ruchu fotograficznego.

Na zaproszenie Kapituły Fotoklubu RP przyjęto na członków rzeczywistych z tytułem AFRP następujące osoby: 
1. Zbigniew, Juliusz Kot - Kraków 
2. Maciej, Roman Michalski -Pabianice 
3. Wiesław, Antoni Tum o -Końskie 
4. Marian, Józef Klusek -Końskie 
5. Jerzy, Roman Wiklendt -Jelenia Góra 
6. Teresa Gondek -Gliwice 
7. Ryszard Zięckowski -Białystok 
8. Mieczysław, Jan Potocki -Łódź 
9. Krzysztof, Jerzy Dorcz -Wocławek 
10. Marek, Eugeniusz Grausz -Toruń 
11. Sylwester Broimski -Warszawa 
12. Henryk Tkocz -Niedobczyce 
13. Michał Kurc -Węgrów 
14. Adam Gryczyński -Kraków 

Redakcja "Wiadomości Fotograficznych" wymienionym osobom składa gratulacje i życzenia dalszych sukcesów oraz pomyślności w życiu osobistym.

 


Wiadomości Fotograficzne 5/98 

 

Spotkania z fotografią 
(fragment)
W Węgrowskim Ośrodku Kultury w Węgrowie w kwietniu br. odbyło się spotkanie miłośników sztuki fotograficznej z Mieczysławem Cybulskim, na którym również prezentowała swoje prace Małgorzata Dołowska. Dyskutowano o współczesnej fotografii artystycznej i możliwościach technicznych. 
Podczas spotkania znany z działalności fotograficznej Pan Michał Kurc otrzymał legitymację członka rzeczywistego AFRP wręczoną przez Prezesa Fotoklubu RP Mieczysława Cybulskiego.

Wiadomości o fotografii środowiska węgrowskiego zamieszczone są w internecie i zapraszamy do odwiedzenia tej strony. Adres strony: http://www.kki.net.pl/afrpkurc (*)


___________________________________________________ 
(*) obecnie strona ma zmieniony adres - jesteś na tej stronie. 
Zapraszam ponownie do odwiedzenia mojej strony - autor. 

 

 


Wiadomości Fotograficzne 6/98

 

Węgrowski Klub Fotograficzny
W październiku br. w Galerii "m-wok" (Węgrowski Ośrodek Kultury) prezentowano prace członków Węgrowskiego Klubu Fotograficznego: Jerzego Jakubika, Michała Kurca AFRP , Romana Postka i Pawła Terlikowskiego. 
Wystawa jest wynikiem pleneru WKF, a tematem "Cmentarze Ziemi Liwskiej". Roman Postek w katalogu wystawy napisał: "...Jesienne cmentarze mają swój specyficzny klimat. Spadające pożółkle liści, cisza panująca w przyrodzie szykującej się do zapadnięcia w długi sen, nostalgia za mijającym latem, podkreślają nastrój tego "miasta zmarłych", przypominają o kruchości ludzkiej egzystencji skłaniając do refleksji nad własnym życiem. 
Wiejskie cmentarze są częścią życia społeczności, przyjmującej w sposób równie oczywisty narodziny i śmierć jak cykliczne misterium pór roku. Wysiłek, jaki ludzie wkładają w upamiętnienie swojego życia z myślą o potomnych owocuje często w zabytkach wysokiej klasy artystycznej... "

(MC) 

 


Wiadomości Fotograficzne 2/99 

 

O grupach twórczych
Znane są w historii fotografii polskiej okresy bogate w grupy twórcze lub prawie całkowity ich brak. Grupy takie często uważano za tzw. "awangardę". Można wiele grup zaliczyć do awangardowych. Wiele grup pozostawiło trwały zapis w fotografii i miało wpływ, że polska fotografia była znaczącą na świecie. 

Po zakończeniu II wojny światowej można wymienić takie jak: "Podwórko" ,"Przedszkole", "Stodoła", "Zero", "Zwyczajna", "Fakt", " A-74" i inne. Z grupami związane są takie nazwiska jak: Edward Grochowicz, Juliusz Garztecki, Czesław Kuchta, Józef Robakowski, Andrzej Brzeziński, Jerzy Olek, Mieczysław Cybulski, Janusz Nowacki i wiele innych. 
Każda z grup miała swoją ideę. Należałoby zapisać na karty polskiej historii fotografii ich dokonania i doświadczenia, które powinni poznać zwłaszcza młodzi twórcy. 

W roku 1976 odbyło się w Radomiu spotkanie fotograficznych grup twórczych. Komisarzem tego spotkania był Krzysztof Rosiński. 
Uczestniczyli przedstawiciele ponad 40 grup z Polski. Wielu krytyków i teoretyków fotografii miało sporo zajęcia. W wyniku dyskusji Jerzy Busza napisał kilka artykułów z których podaję fragmenty dotycząc jednej z grup: 
"Grupy twórcze są wynalazkiem artystów, którym indywidualne zdobycie sławy przychodzi zbyt ciężko. Wiadomo, że grupie zawsze łatwiej... Grupy twórcze z reguły skupiały ludzi walczących o uznanie nowych, nie będących w społecznym obiegu wartości w sztuce. Przy towarzyszącym poszanowaniu indywidualizmu poszczególnych twórców, wszystkich powinna łączyć wspólna ideologia sztuki. 
Fotograficznym grupom twórczym zawsze przyglądałem się z nieufnością. Może dlatego, że głęboko wierzę w staroświecką lecz dla mnie świętą prawdę, iż dojrzałe dzieło sztuki powstaje wyłącznie w samotnym umyśle. 
Nie znaczy to, bym nie doceniał działań zbiorowych, które zawsze mogą odegrać rolę swego rodzaju katalizatora.

Warto więc jednak udostępnić innym doświadczenia działającej... ...grupy "FAKT". 
Prowadzona przez jednego z najlepszych instruktorów fotografii (...), grupa jest zjawiskiem nieomal unikalnym. Jej członkami są fotografowie... (instruktorzy fotografii). O powodzeniu ich różnorodnych działań decydują w głównej mierze bardzo oryginalne założenia "teoretyczno-organizacyjne". 
...Fotografię traktuje jako pretekst służący aranżowaniu sytuacji artystycznych, także jako tworzywo pozwalające w dość swobodny sposób prześledzić proces twórczy, w przemyślany sposób zorganizować sytuację sprzyjającą efektywnemu odbiorowi dzieł. 
Z wielu różnych działań grupy "Fakt" warto przypomnieć... ...Jednym z nich była akcja "Spojrzenie dziecka". 
Akcję przeprowadzono z udziałem dzieci z jednego z warszawskich ogródków jordanowskich. Uczestnikom, dzieciom rozdano zdjęcia fotograficzne przedstawiające znane im miejsca w planie ogólnym. Dzieci same dokonywały wyboru najbardziej ich zdaniem interesującego fragmentu fotografii. Wkrótce potem mali uczestnicy otrzymali wybrane przez siebie fragmenty zdjęć powiększone do wymiarów wystawowych. Każdy uczestnik bawiąc się uczył, charakterystyczną i naturalną "dziecięcą bezinteresownością" ingerował w proces twórczy, eksponował swoją własną, przez siebie wybraną rzeczywistość.

 

Najbardziej jednak interesująca była akcja "Odkrywanie" przeprowadzona w plenerze w środowisku wiejskim. Użyto zmodyfikowanego środka przekazu w postaci odbielonych fotografii. Współuczestnicy, mieszkańcy wsi, poprzez ponowne wywoływanie własnoręcznie ujawniali obrazy fotograficzne przedstawiające widoki ich własnych domów, podwórek, zabudowań gospodarczych. Mogli zatem uczestniczyć w "magicznym" procesie odkrywania ich zreprodukowanego świata. Przestawali być biernymi obserwatorami- odbiorcami a stawali się liczącymi się współtwórcami dzieła. 
Zerwanie z działaniami, których sens wykłada się w produkcji dzieł w historycznych kostiumach byłych konwencji estetycznych, co z reguły charakteryzuje fotografię niezarobkową, jest programem wnoszącym element przygody. Przygody tym cenniejszej, że nie obliczonej na zdobycie za wszelką cenę entuzjastycznego aplauzu środowiska. Przygody, w której sztuka służy najwspanialszemu z porozumień - międzyludzkiej, pełnej komunikacji.
Prawdziwy sukces grupa "Fakt" zawdzięczała łączeniu działań twórczych z próbą wyposażania współuczestników swych akcji W szerokie kompetencje kulturowe. Jej akcje były realizowane głównie w środowiskach nie nawykłych do zbyt częstego kontaktu z trudniejszymi tekstami kultury. Jeżeli więc członkowie grupy "Fakt" potrafili aktywizować sferę emocjonalną i intelektualną odbiorców swej sztuki, jeżeli potrafili dostarczać im niezbędnego aparatu pojęciowego, dzięki czemu mogli oni pełniej i lepiej korzystać z dobrodziejstw współczesnej fotografii artystycznej, jeżeli wreszcie bawiąc się sami, mądrze bawili innych... To chyba zupełnie wystarczy, by grupę "Fakt" uznać za jedno z bardziej interesujących zjawisk w środowiskach fotograficznych." 
Jest faktem, że fotografia umożliwia poznanie ważnych problemów społecznych. Grupa "Fakt" traktowała fotografię jako proces składający się z obserwacji, poprzez następującą po niej obróbkę techniczną, do odtworzenia sytuacji w umyśle oglądającego, gdzie obraz fotograficzny nie jest dziełem, ale środkiem przekazu, natomiast dziełem jest sam proces. 
Takie rozumienie sytuacji spowodowało przyjęcie formy pracy grupy "Fakt" w postaci działań fotograficznych w różnych środowiskach społecznych. 
Przyjęty schemat działania: Autorzy - fotograficzny środek przekazu - grupa społeczna. Z założeń wynika, że chodzi o fotograficzny przekaz treści i społeczne zaangażowanie uczestników działania w istotne problemy danego środowiska. 
Uczestnikami grupy "Fakt" byli: Jan Chojnowski, Mieczysław Cybulski, Andrzej Bogucki, Stanisław Fabjanowicz, Albert Krystyniak, Leonard Karpiłowski, Bogdan Laskowski, Henryk Nowicki, Tadeusz Słomiński, Zdzisław Stachyra.

Leo 



Wiadomości Fotograficzne nr 2/2000

 

I Walny Zjazd Fotoklubu RP
W piątą rocznicę powołania Fotoklubu Rzeczypospolitej Polskiej Stowarzyszenia Twórców odbył się w dniu 27 maja 2000 r. w Warszawie I Walny Zjazd członków rzeczywistych. Podsumowano dotychczasową działalność, podjęto uchwałę o zmianie statutu i dokonano wyboru nowych władz. 
Zarząd ukonstytuował się i dokonał podziału obowiązków: 
* Prezes - Mieczysław Cybulski - sprawy członków rzeczywistych, współdziałanie z Kapitułą, tytuły, medale, kontakty z władzami i instytucjami, ogólna opieka nad całością. 
* Wiceprezes I - Andrzej Jaworski -rzecznik prasowy, Internet, wydawnictwa, recenzje. 
* Wiceprezes II - Ryszard Frankowski - organizacja plenerów, współpraca zagraniczna, zloty, akcje fotograficzne. 
* Sekretarz - Mariola Godlewska - sekretariat, korespondencja, ewidencja członków, dokumentacja. 
* Skarbnik - Małgorzata Krystyna Dołowska - sprawy finansowe, rozliczenia, ewidencja składek. 
* Członek Zarządu - Paweł Dubicki - sprawy członków nadzwyczajnych, debiuty, spotkania środowiskowe, rekrutacja, szkolenia. 
* Członek Zarządu -Tomasz Schmid - wystawy, współpraca z galeriami, organizacja uczestnictwa w konkursach zagranicznych, informacje o konkursach FIAP. 
* Członek Zarządu - Zofia Rajska - organizacja konkursów krajowych i międzynarodowych oraz wystaw. 
* Członek Zarządu - Andrzej Ruciński - współpraca z delegatami (kierownikami) do spraw regionów i rejonów oraz z Towarzystwami Fotograficznymi w Polsce. 

Zarząd Fotoklubu RP powołał Wojciecha Wesołowskiego na pełnomocnika (kierownika) do spraw młodzieży i kontaktów z Komisją d/s młodych FIAP . Łącznikiem Fotoklubu RP z FIAP pozostaje nadal Sławomir Kozioł. 
Zjazd uzupełnił skład Kapituły RP i obecnie jest następujący: 

* Prezydent Kapituły - Juliusz Garztecki 
* Wiceprezydent - Aleksander Jałosiński 
* Wiceprezydent - Helena Gąsiorowska 
* Sekretarz - Mieczysław Cybulski 
* Członkowie; - Ryszard Kreyser, Marian Jelita Zaleski, Henryk Rogoziński, Andrzej Pytliński, Janusz Mielczarek, Mirosław Skrzypkowski, Jerzy Wygoda. 

Na I Zjazd Fotoklubu RP firma AGFA sp. z o.o. przygotowała efektowne upominki dla każdego uczestnika. 

(red)

 

 


Wiadomości Fotograficzne 2/2000

 

Paryski Miesiąc Fotografii
Od roku 1980 co dwa lata Paryż "żyje" fotografią i to w późnych miesiącach jesieni. Zaczyna się zwykle w końcu października, lecz wystawy otwierane w drugiej połowie listopada kończą się często dopiero w styczniu. Inicjatorem tego festiwalu i dotychczasowym organizatorem jest Stow. PARIS AUDIOVISUEL. Protektorem natomiast był przez wiele lat ówczesny mer Paryża Jacques Chirac, który nie tylko pisywał wstępy do katalogów lecz brał również udział w konferencjach prasowych (miałam możliwość w takiej uczestniczyć w Ratuszu na rue de Pivoli w r.1992). To on przyczynił się do tego, że w połowie lat 90. odbudowano zabytkowy pałacyk w dzielnicy Marais i urządzono w nim Europejski Dom Fotografii. W tej dzielnicy mieszczą się muzea (Carnavalet, Sully, Historii Francji), które w czasie miesiąca fotografii eksponują historyczne wystawy fotografii, a poza tym na sąsiednich ulicach mieszczą się galerie fotografii. Obecny mer Paryża Jean Tiberi powiedział w czasie inauguracji w r.1996, że ten Dom przeznaczony jest nie dla elity, lecz dla każdego obywatela. I rzeczywiście wszystkie sale dostępne są dla osób niepełnosprawnych, którym służy specjalna winda, dla źle widzących są specjalne telewizory, a dla źle słyszących odbywają się wykłady w języku migowym.

Ze zniżek korzystają emeryci, nauczyciele i młodzież oraz bezrobotni, a w środy wstęp jest wolny. Przez cały rok odbywają się wystawy jest czynna biblioteka i videoteka, a nawet atelier dla zainteresowanych. W tym roku w lipcu mogłam obejrzeć na wszystkich piętrach wspaniałą wystawę Sebastlano Salgado "Wypędzeni", a w listopadzie retrospektywę Hiro i Irving Penna oraz 350 zdjęć wybranych spośród tysięcy, które pod auspicjami Betranda Faucon wykonali młodzi ludzie w 20 krajach na różnych kontynentach.

Dwa lata temu widziałam tam wystawę zdjęć wykonanych przez więźniów, którzy na miejscu uczyli się fotografii pod patronatem takich mistrzów jak Cartier-Bresson i Boubat. Stowarzyszenie Paris Audiovisuel pod kierunkiem Jean Luc Monterosso i Joel Barard przez cały rok pracuje nad tym, by fotografia była dostępna dla wszystkich i dla tych których interesuje historia i dla tych, którzy fotografię traktują jako środek wyrazu tego, co chcieliby przekazać innym. Poza wystawami w MEPie przez cały rok eksponują wystawy w salonie "&pace" w Forum des Halles. Od wielu lat wystawy "miesiąca fotografii" podporządkowane są z góry wyznaczonym tematom. 

Tym razem dla uczczenia 20-letniego jubileuszu tematem wiodącym był Paryż, potraktowany historycznie ( w muzeach ), oraz niezwykle liberalnie przez różne galerie. Wśród 40 wystaw większość stanowiły prace w konwencji czarno-białej, a tylko nieliczne w kolorze. 
Oczywiście poza tematycznymi było kilkanaście o charakterze retrospektywnym dla uczczenia indywidualnych rocznic. Za każdym razem w czasie miesiąca fotografii w parzystych latach późną jesienią wszystkie dzielnice Paryża mają wystawy i to nie tylko w znanych galeriach, zagranicznych instytutach lecz również w merostwach 20 dzielnic Paryża, a nawet na dworcach. Dwa tygodnie pobytu w Paryżu, z mego doświadczenia pozwalają na obejrzenie zaledwie połowy tych wystaw tym bardziej, że niektóre galerie eksponują kolejno dwie wystawy z tej okazji. Ten wspaniały miesiąc fotografii liczy więc czasem 90 dni. Trzeba dobrej znajomości topografii stolicy Francji, by zdążyć na wernisaże w różnych dzielnicach tego samego dnia. W 1996 roku jednego wieczoru było ich 12; Tym razem w ciągu 2 tygodni zwiedziłam zaledwie 36 wystaw, a przecież poza fotograficznymi są również malarskie, których nie można pominąć. W tym roku w ulewnym deszczu pod parasolami stali ludzie w długiej kolejce by obejrzeć wystawę "Morze Śródziemne od Courbeta do Matisse'a" w Crand Palais.

Poza wystawami w MEPie i w Forum des Halles odbywają się interesujące pokazy filmów oraz spotkania z autorami, które pozwalają na pogłębienie wiedzy o historii fotografii i poznanie współczesnych mistrzów.

Krystyna Łyczywek zdfp 

 

 


Wiadomości Fotograficzne 3/2000

 
Pamięci Andrzeja Voellnagla
Odwoływanie się do ideałów młodości jest cechą każdego pokolenia, ale nie każdemu udało się, dochować ich wierności przez całe życie. Rzetelność, życzliwość i kultura to wartości, którym Andrzej służył bez reszty stając się ich symbolem i przykładem! 
Sposoby realizacji tych wartości są wielką sztuką społecznej komunikacji! 
Te myśli nasuwają się same, gdy widzę jak trwoni się dobro kiedyś wspólnie wypracowane i jak bezradni stajemy wobec narastających trudności i lekkomyślności. 
Demokracja, wolność, równość stają się niepełne, gdy ich realizację prowadzą blimi pozbawieni cech tak ważnych dla Andrzeja! 
Jestem przekonany, że właśnie obecnie byłby On potrzebny dla łagodzenia paradoksów życia naszej fotograficznej społeczności. Odwoływanie się do umiejętności rozwiązywania sporów, przestrzeganie kultury obyczajów na pewno wyjaśniłoby nie jedną sytuację. Należy oddać hołd Jego pracy, którą włożył w rozwój Fotografii Polskiej szczególnie w trudnych latach 80-tych. 
To odebrane w młodości nauki i zasady pozwoliły Mu wykonywać przyjęte obowiązki zgodnie z zasadami wyniesionymi ze Szkoły Mazowieckiej i międzywojennych studiów politechnicznych. 
W częstych chwilach wzajemnych polemik Andrzej potrafił swoim autorytetem godzić i uspokajać zwaśnionych. W licznych spotkaniach i rozmowach zachowywał jasność sądów i ocenę trudności nierzadko odwołując się do ironii i dowcipu. To zapewne nauka wyniesiona z trudnej pracy powojennej w roli łącznika Polskiej Misji Wojskowej na Zachodzie i organach ONZ. 
Byłem kilkakrotnie z Andrzejem na spotkaniach międzynarodowych organizacji fotograficznych i widziałem jak sprawnie przeprowadzał korzystne dla nas rozwiązania mimo oporu współuczestników. To dzięki Jego argumentom zawsze wybaczano nasze buntownictwo w sztuce i nie narzucano zasadniczych socjalistycznych motywacji. Wychowany w głębokim patriotyzmie, zafascynowany ideałami YMKI i młodzieżowych korporacji, gdzie słowo Naród stawiano na pierwszym miejscu, starał się realizować przyjęte ideały. Był tak potrzebny jak chłodny wiatr w upalne dni narastających konfliktów ekonomicznych i politycznych. Na pewno Jego talent artysty-fotograftka był podporządkowany nakazowi rzetelnego obowiązku pracy w organizacjach fotograficznych do których należał. To była zasada "sztuka dla prawdy" a nie "sztuka dla sztuki". Uprawiał i rozumiał fotografię reportażową przy jednoczesnym dążeniu do poszukiwań kolorystycznych i formalnych. 
Jego piękny obraz instalacji chemicznej przetworzonej w technice kolorowej solaryzacji można porównać do dyszącego ogniem molocha przemysłu! Zamiłowania do fotografii kolorowej wyniósł z perfekcyjnie opanowanej techniki, która posłuszna Jego zamysłom służyła do kreacyjnych rozwiązań. 
Andrzej Voellnagel był znakomitym popularyzatorem sztuki i techniki fotograficznej. Liczne książki i podręczniki jak między innymi: "Fotoleksykon dyskusyjny", "Kaprysy koloru w fotografii", znakomity przekład z niemieckiego Feiningera "Nauki o fotografii" inne, pisane były lekko i dowcipnie wchodząc łatwo do świadomości fotografa. 
Pracowitość Andrzeja przekraczała potoczny wymiar, tego słowa i była pasją Jego trybu życia. Ścisły umysł i wykształcenie owocowały wieloma dokonaniami jak artykuły, tłumaczenia, a nawet wynalazki. stworzył swoisty system gromadzenia i wykorzystywania informacji o fotografii, technice i motoryzacji. Ergonomiczne rozwiązanie wprowadził w skromnej domowej ciemni w której wykonywał prace fotograficzne. 
Dużo zrobił dla prezentacji naszej fotografii w świecie. Jako stały delegat w FIAP ze swoją znajomością wielu języków obcych potrafił zapewnić do dziś trwające kontakty. Potrafił utrwalać więzy przyjaźni i koleżeństwa między fotografikami niezależnie od ich przekonań i postaw. 
Ten sposób na życie bez względu wolnego czasu był możliwy dzięki miłości i pomocy domowników z żoną Janiną i córką Ewą. Tradycyjna polska gościnność oraz bezpośredniość spotykała wielu przyjaciół i gości. 
Zapewne wcześniejsze osiągnięcia i zainteresowanie sportem motorowym pozwalały Mu na podejmowanie szybkich decyzji również w dziedzinie fotografii. 
Znane jest w psychologii zjawisko "powidoku", które polega na zapamiętaniu sylwetki znikającego przedmiotu w fotografii "obrazu utajonego" i jeszcze nie wywołanego na filmie. Jestem przekonany, że w pamięci wielu fotografujących i przyjaciół Andrzej zostanie zawsze przywołany, gdy chodzić będzie o dobro naszej ukochanej fotografii! 
Niech ta pamięć stanie się rodzajem modlitwy za Jego piękną duszę. 

Jerzy Lewczyński zdfp, EFIAP


Wiadomości Fotograficzne 3/2000 

 

 Wspomnienia - wspomnienia - wspomnienia 
O Janku Mierzanowskim 




Z Jankiem Mierzanowski spotkałem się pierwszy raz w siedzibie Polskiego Towarzystwa Fotograficznego. Było to w roku 1951. Przez wiele kolejnych lat spotykałem się z Jankiem na polu fotografii. Zawsze pełnił różne funkcję. Prowadził szkolenie dla młodych. Słynne spotkania z wybitnymi twórcami i teoretykami fotografii m.in. z Janem Sunderlandem, Witoldem Dederko, Marianem Szulcem, Urszulą Czartoryską i innymi odbywały się w siedzibie Towarzystwa przy ul. Śniadeckich 10 w Warszawie gdzie panowała wyjątkowo przyjacielska atmosfera, której brakuje obecnie zwłaszcza w ZPAF. 
Jan Mierzanowski kolekcjonował stare aparaty fotograficzne, literaturę i czasopisma o tematyce fotograficznej i założył małe muzeum zbiorów w suterynie domu w którym mieszkał. Prezentował zbiory na wielu imprezach i zapraszał zainteresowanych do swojego muzeum. Zbiory oglądali z zainteresowaniem zwłaszcza młodzi miłośnicy fotografii. Marzeniem Janka było założenie muzeum fotografii i czynił wiele starań, ale władze lokalne uważały, że ważniejsza jest "budka z piwem" niż prezentacja zbiorów historycznych mających znaczenie edukacyjne. Zawód jaki wykonywał Janek to fotoreporter wojenny, realizator filmów, instruktor fotografii i działacz ruchu fotograficznego. Fotografował z pasją i często wykonywał montaże, jak na ówczesne lata były to montaże wyjątkowe. 
Za działalność twórczą otrzymał wiele odznaczeń państwowych i wyróżnień. Był członkiem założycielem Fotoklubu RP, a Kapituła nadała mu godność honorową "zasłużony dla fotografii polskiej" i tak można określić Jego wieloletnią działalność. 
Gdy odczuwał, że siły już nie pozwalają być aktywnym, podjął się podsumowania swojego życia. Opisał szczegółowo i szczerze w pamiętnikach wydanych pt. "Wspomnienia fotoreportera". Fragmenty wspomnień, które zamieszczam może zachęcą do przeczytania w całości. "Jeszcze dzisiaj - po tylu latach - gdy przymykam oczy, niby wyrazista fotografia pojawia się w mej wyobraźni widok przypominający mi dzieciństwo. Polna droga wysadzana rosochatymi wierzbami, obramowana płytkimi rowami, porośnięte murawą po obu stronach, jak okiem sięgnąć pola i łąki, jednej z najurodzajniejszych ziem na świecie - ziemi Podola. 
Wiele to razy jechałem tą drogą na furce zaprzęgniętych w Parę koni, bezpieczny w ramionach matki lub na ojcowskich kolanach. A gdy już miałem trzy lata i ojciec zezwolił mi potrzymać bat, byłem chyba najszczęśliwszym dzieckiem pod słońcem... 
...Dnia 23 grudnia 1937 roku o godzinie drugiej w nocy zapukano do naszych drzwi. Ojciec zapytał kto tam? Odpowiedziano, że kontrola dokumentów. Ojciec otworzył, weszło dwóch mężczyzn, jeden w mundurze NKWD, a drugi po cywilnemu. Mundurowy z karabinem Stał przy drzwiach, a cywil poprosił ojca o dowód osobisty. Kiedy cywil trzymał już dowód w rękach, zapytał ojca o nazwisko, a po odpowiedzi nawet nie zajrzał do dowodu, kazał ojcu wziąć bieliznę i iść z nim ...W imieniu mojej matki Puliny Mierzanowskiej wielokrotnie pisałem do władz radzieckich o poszukiwanie ojca Michała Mierzanowskiego aresztowanego przez NKWD w 1937 roku... 
...oto na list matki odpowiada: "W związku ze zgłoszonym poszukiwaniem Mierzanowskiego Michała..- 
...z żalem zawiadamiamy, że Mierzanowski Michał ur. 1896 r. Winnicka obł. s. Kazimierza, zmarł dnia 1.XI.1942 r. na terenie ZSRR." 
...W roku 1990 zwracam się ponownie do prokuratury w Kijowie o wyjaśnienie okoliczności w jakich zginął mój ojciec oraz podanie treści wyroku, Na ten list otrzymałem nareszcie prawdziwą wyczerpującą odpowiedź z Państwowego Archiwum powiatu m. Winnicy tak zwane Archiwalne zaświadczenie, co po przetłumaczeniu brzmi następująco: "W dokumentach Państwowego Archiwum powiatu Winnickiego znajduje się wiadomość, że Pan Mierzanowski Michał syn Kazimierza urodzony w 1894 roku we wsi Małe Krusz lince, powiat Winnica, za dokonywanie kontrrewolucyjnej agitacji został aresztowany 22 grudnia 1937 roku. Decyzją Narodowego Komisarza Spraw Wewnętrznych ZSRR i Prokuratora ZSRR został rozstrzelany 1 lutego 1938 roku w Winnicy. W roku 1960 przez Kolegium Sądu Rady Państwa USSR został zrehabilitowany. Ofiary represji zostały ekshumowane i pochowane w mieście Winnica przy ul. Podleśnej na cmentarzu przy szosie Chmielnickiej." 
...Dziś chodzę ulicami Warszawy, trudno jest uwierzyć, że w 1945 roku zastałem ją całą w gruzach. Pamiętam jak Warszawa w okresie początkowym żywiołowo powracała do życia, mieszkało się wszędzie: w piwnicy, w norze, ale w Warszawie, ale u siebie. Rosłem razem z Warszawą, dokonując dokumentacji fotograficznej. 
Zmiany zachodziły niemal z dnia na dzień... 
...Oto zbliżył się czas, kiedy trzeba zamknąć pracownię, której nie da się przekazać żadnemu z synów. Mają oni inne zainteresowania. Czas kończyć, tę uroczą zabawę. Po prostu nie te oczy, nie ten wzrok! Trzeba się pożegnać czule i serdecznie z narzędziarni pracy."

Jednocześnie z wydaniem pamiętników, Janek wydał album wybranych fotografii obrazujący jak i co fotografował. U schyłku życia przekazał zbiory Fundacji "Fotografia dla Przyszłości" z nadzieją, że będą dobrze zagospodarowane. Mam również taką nadzieję. 

Mieczysław Cybulski zdfp 

 


Wiadomości Fotograficzne 3/2000

 

 "Stodoła 2000 - Plamy błękitu" w Przasnyszu
"Jak nie wielu mogło zrobić wiele dla wielu " 
Znany art. fotografik - członek Fotoklubu RP Tadeusz Myśliński wraz z kolegą Romanem Wierzbickim podjęli się organizacji działania artystycznego i integrującego mieszkańców Przasnysza. Na dziedzińcu Ratusza urządzili wystawę fotografii pt. "Plamy błękitu" część I Mieczysława Cybulskiego i część II Grażyny Sosenko. Wernisaż odbył się w udziałem licznie przybyłych mieszkańców Przasnysza i przedstawicieli samorządu. Z dużym zainteresowaniem była oglądana wystawa w trakcie, której rozwinęła się dyskusja, autorzy odpowiadali na liczne pytania. 
Wystawa miała charakter problemowej fotografii. Po wernisażu znany satyryk Krzysztof Daukszewicz powiedział, że zwabienie go przez Tadeusza do Przasnysza wyglądało tak: Spotkali się "na rybach". 
-Jestem znanym przasnyskiem fotografikiem - przedstawił się Tadeusz Myśliński. 
-A ja znanym satyrykiem - Krzysztof Daukszewicz. 
Zaproponował, że zrobi mi za darmo zdjęcie. Gdy już zrobił, zapytał czy nie wystąpiłbym za darmo jako gość "Stodoły"... I stąd wzięła się moja obecność. 



Podobnie było z wystawą. Będąc w Warszawie Tadeusz Myśliński po obejrzeniu prac powiedział: "Wypożyczcie fotografie to powieszę w 'Stodole' i proszę przyjechać na wernisaż". Wiele napisano w miejscowej prasie o tej imprezie. Dlaczego Stodoła? Z takim pytaniem zwrócono się do Tadeusza Myślińskiego ...wpadłem na pomysł, żeby pokazywać fotografie podczas wakacji w plenerze, gdzie piękne są pola, krzaki, trawy, drzewa. I tak marzyłem o jakieś stodole, która byłaby z dala od zabudowań. I na taką trafiłem. Pobudowano ją tuż po wojnie w szczerym polu. Rolnik okazał się wspaniałym człowiekiem. Stwierdził: "Proszę pana, czego nie robi się dla sztuki. Proszę bardzo, możecie z niej korzystać. 
I tak się zaczęło. Ja sprowadzałem znaczących fotografików, a Romek wzbogacał imprezy happeningiem... 
Stodoła spłonęła. Zostały z niej tylko drzwi, które przeniesiono na dziedziniec Ratusza. Na drzwiach umieszczono nazwy firm sponsorujących imprezę ale nie można było dostrzec udziału samorządu, chociaż w rozmowie przedstawicieli władz doceniali inicjatywę artystów, którzy marzą o stałym miejscu, gdzie mogliby prezentować sztukę. Jak dotychczas mają drzwi od starej stodoły.

Po godzinnym wystąpieniu satyryka publiczność została zaproszona do pobliskiego sadu Romana Wierzbickiego, gdzie pod obszernym baldachimem rozpalono ognisko wokół którego na ławkach zajęli miejsca uczestnicy. 
Był prosiak z rożna dobrze przygotowany, było piwo i przyjacielskie rozmowy w letni wieczór. Organizatarami bez pieczątki byli: Tadeusz Myśliński i Roman Wierzbicki. Należą się nie tylko słowa uznania autorom pomysłu. Można oczekiwać, że władze miasta docenią i spełnią obiecaną pomoc. 

Leo 

 


Wiadomości Fotograficzne 3/2000

 

Pytanie przełomu wieków
Wiek XIX dał światu fotografię, wiek XX uczynił ją powszechną i co dalej. Fotografia robi zawrotną karierę. Stało się tak za sprawą obrazkowej cywilizacji, którą wykreowała ludzkość w ostatnich latach kończącego się tysiąclecia. Fotografia jest wszędzie, stała się najważniejszym nośnikiem informacji, utrwalaczem przeszłości, przybiera funkcje dydaktyczne, a wreszcie staje się poważną konkurencją innych dziedzin twórczych. Kontynuując tą myśl spójrzmy na sale wystawowe, gdzie wystawy fotograficzne wypierają konkurencję. Ogromne widownie posiadają nie tylko tradycyjnie wzbudzające zainteresowanie World Press Photo, czy wystawy autorskie uznanych twórców światowej sławy. Na naszym prowincjonalnym poletku widać również duże zainteresowanie wystawami i konkursami fotograficznymi.

Z drugiej strony zauważa się całkowity brak możliwości sprzedaży prac fotograficznych bez względu na tematykę i technikę wykonania. Galerie nie sprzedają prawie żadnych prac fotograficznych. Najprawdopodobniej powodów jest kilka, ale najważniejszym jest przeświadczenie o łatwości wykonania zdjęcia i możliwości samodzielnego dołączenia do grona twórców. Rzemieślnicze zakłady usługowe i profesjonalne laboratoria są powszechnie obecne na naszych ulicach, jest ich bardzo dużo i o dziwo wszystkie mają co robić. To przedziwny fenomen obrazowania zwanego fotografią. Ludzie na przełomie wieków stają się całkowicie uzależnieni od fotografii. Łatwość i dostępność aparatów fotograficznych, materiałów o coraz wspanialszych możliwościach, studia obróbki zdjęć na każdym rogu ulicy sprawiają, że nie potrafimy żyć bez fotografii. 

Do tego dochodzi jeszcze nowy nośnik zapisu obrazu. Cyfrowy wiek XXI uczyni powszechnym zapis w formie nieskończenie długich łańcuchów zer i jedynek. Świat traci delikatność analogowych zmian. Od koloru białego do czarnego dzieliły w obrazach fotograficznych głębokie szarości z bogatym życiem wewnętrznym. Cyfrowe tak - nie, jeden -zero. Aż dziw, że z tego porządku tworzy się tyle wspaniałego kolorytu, zróżnicowania barw i subtelności wyrazu. Człowiek nowego wieku, zaprogramowany do końca, sterowany zegarem z dokładnością do milisekundy, realizować będzie krok po kroku procedurę każdego procesu. Będzie mógł tworzyć i zapisywać w przedziwnie łatwy sposób wspaniałe obrazy. Nieskończone możliwości przeróbki i zmian obrazów "zcyfrownych", daje przyszłej fotografii wielkie możliwości. Umysł twórczy podsuwał będzie odpowiedź jak korzystać z tych możliwości. I ten przedziwny taniec zer i jedynek wszystko opisze i pozostawi w pamięci. Cyfrowy wiek XXI zmiana narzędzi i środków wyrazu.

Cyfrowy wiek XXI to nowe możliwości. Nie zawładnie jednak nowa technika całkowicie duszami, sercami i umysłami przyszłych pokoleń. Dusza człowieka pozostanie liryczna i dążna różnych doznań. Z przyjemnością przychodzić będziemy nadal na wystawy fotografii, aby podziwiać szacowność obrazów czarno-białych, perfekcyjno tradycyjnych technik specjalnych, tęczę barwnej fotografii i przyglądać się ogromnej pomysłowości i przeogromnym możliwościom fotografii manipulowanej komputerowo. Taką widzę przyszłość fotografii nie będąc w żadnym wypadku przeciwnikiem fotografii cyfrowej. Komputer, już od pewnego czasu, traktuję jako bardzo wygodną ciemnię fotograficzną. Fotografia daje tyle możliwości twórczych, że dla każdego wystarczy i każdy znajdzie swoje miejsce.

Tymi kilkoma spostrzeżeniami chciałbym podzielić się z miłośnikami sztuki fotograficznej. Mam nadzieję, że nie pisałem truizmów i inni też będą chcieli podzielić się z innymi swoją odpowiedzią na pytanie przełomu wieków. Gościnne łamy " Wiadomości Fotograficznych" otwarte są dla naszych wypowiedzi. 

Leszek Jastrzębiowski AFRP 
Prezes Radomskiego Towarzystwa Fotograficznego 

 


Wiadomości Fotograficzne 3/2000 


 "Podlaski Przełom Bugu" w Łazienkach Królewskich
W dniu 17 października br. została otwarta wystawa fotografii z plenerów "Podlaski Przełom Bugu", w Starej Pomarańczarni w Łazienkach Królewskich w Warszawie. W otwarciu oprócz licznie przybyłych autorów, zaproszonych gości, uczestniczyli przedstawiciele władz oraz Ministerstwa Środowiska i Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. 
Prace obrazujące krajobrazy zostały wkomponowane w roślinność pomarańczarni. Stwarzało to inną, wzbogaconą formę odbioru. 




fot. Maja Pruska-Zbrzeska
W czasie uroczystości. Andrzej Jezierski - Wicedyrektor w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego dokonał wręczenia Małgorzacie Dołowskiej - (Dyrektor Fundacji "FotografIa dla Przyszłości") i Grażynie Sosenko -(Sekretarz Zarządu Fundacji "FdP") odznaki "zasłużony działacz kultury" za dziesięcioletnią działalność w dziedzinie sztuki i edukacji fotograficznej, gdyż w bieżącym roku Fundacja obchodziła dziesiątą rocznicę zaznaczoną wieloma dokonaniami dla rozwoju kultury fotograficznej. 
Moment wręczenia odznak "Zasłużony Działacz Kultury"

 

 

 


Copyright © design by Michał Kurc