
Widok
galerii w półmroku... Portret dziewczyny o jasnobrązowych włosach
zaplecionych w luźny warkocz, z wplecionymi w niego suchymi trawami i
gałązkami. Jej twarz jest delikatna, melancholijna, a oczy – w
kolorze mgły – wpatrzone są w dal, jakby szukały kogoś w gęstwinie. Portret
wydaje się być częścią pejzażu, jakby dziewczyna wyrosła z tej
mgły i tych roślin...
z
mojej cyfrowej palety
Oniryczne
obrazy
Jej
dusza jest jak to złamane drzewo, pęknięte, ale wciąż żywe, wciąż
zielone, pełne ukrytej nadziei. Szuka miłości, która zrozumie jej
pęknięcia, która nie boi się gęstwiny jej serca. Ona jest częścią
tego krajobrazu...







Właśnie tam, w tej szczelinie między jawą a uśpieniem, odnalazłem język, którego nie powstydziłaby się cisza. Każda z tych prac nie jest końcem, lecz zaproszeniem do własnej podróży.
Patrząc na te obrazy, nie szukajcie w nich dosłowności. Szukajcie echa własnych tęsknot, zapachu deszczu, który nigdy nie spadł, czy dotyku światła, które zdarzyło się tylko wewnątrz Waszej wyobraźni. Niech te wizje staną się lustrem – momentem zatrzymania, w którym na krótką chwilę możecie zajrzeć tam, gdzie słowa jeszcze nie dotarły, a obraz już od dawna mieszka.
Bo kiedy gasną ekrany i cichną głosy, zostaje tylko czysta esencja tego, co czujemy. I to właśnie w tej przestrzeni – między cieniem a jasnością – spotykamy samych siebie.

na
stronie od 2026.06.22 |